Jakub Frank. Człowiek, który otruł Polskę
Wystaw opinię o produkcie
Ta książka jest kluczem do uchwycenia przyczyn tragicznych losów Rzeczpospolitej począwszy od drugiej połowy XVIII wieku, a jednocześnie pozwala zrozumieć sens politycznych, społecznych i religijnych procesów bałamutnie zmieniających dzisiejszą polską rzeczywistość. Znajomość idei sformułowanej przez Jakuba Franka, a poniesionej w świat przez tajny zakon iluminatów, jest warunkiem niezbędnym do zatrzymania zbliżającego się wielkimi krokami Nowego Porządku Świata.
ISBN 978-83-976755-1-3
Stron 145.
Format A5.
Oprawa miękka.
Obecnie prowadzimy przedsprzedaż tej książki. Zamówienia realizowane będą w drugiej połowie stycznia 2026 roku. Jeśli w koszyku zakupowym publikacja ta znajdzie się obok innych towarów, to wysyłka całości nastąpi w terminie styczniowym.
UWAGA: Uprzejmie przepraszamy, ale z powodów technicznych dystrybucję rozpoczniemy pod koniec lutego. W przypadku dodatkowych zapytań prosimy o kontakt: 508604006.
Kod produktu: 0537-82615
Opis
Z autorskiego wstępu
Jakiś czas temu poproszono mnie o koleżeńską recenzję pracy dyplomowej z socjologii. Przyznaję, że nie byłem zachwycony perspektywą ślęczenia przez kilka godzin nad czymś, co - jak z góry zakładałem - nie mogło dać mi najmniejszej satysfakcji. Nie, trochę zakłamałem tamto moje nastawienie. Tak naprawdę byłem rozdrażniony niczym rój pszczół przed burzą i najchętniej jakimś żądłem wydobytym ze skrzynki narzędziowej bezceremonialnie podziurawiłbym to, co mieściło się między dwiema sztywnymi granatowymi okładkami. Samo słowo "socjologia" do dziś działa na mnie tak, że nawet gdybym był hydrantem na stałe przytroczonym do gruntu, to na jego posłyszenie z miejsca dałbym nogę w Bieszczady. Przesadzam? No nie, ani trochę. Socjologowie wykształceni po 1945 roku są jak jeden mąż nosicielami, ba, wręcz rozsadnikami tego, co mierzi mnie w stopniu najwyższym. Każda sformułowana przez nich definicja, każde wnioskowanie skażone jest lewicową fobią tak nieporadnie próbującą opisać ludzką społeczność, że gdyby założyć Syzyfowi koszulkę z napisem "Jestem socjologiem", to wreszcie pojąłby bezużyteczność swojego wysiłku, cisnąłby w kąt to paskudne kamienisko i z radości upiłby się w pierwszej napotkanej knajpce.
Ale skoro moje miękkie serce nie potrafiło odmówić ojcu przyszłej licencjatki, to wziąłem się do roboty. Nie, nie będę dziś utyskiwał na karuzelę, na którą autorka i jej promotor wrzucili mój rozum i kierującą się nim logikę. Być może uczynię to przy innym ogniu w inną noc. Teraz niech wystarczy, że powiem: warto było! Tak, byłem tak samo zaskoczony jak Ty teraz, mój Czytelniku. W tej beczce dziegciu znalazłem łyżeczkę prawdziwego miodu! Nie był on taki oczywisty, nie od razu go dostrzegłem, a i smakowałem powoli. Otóż jeden z rozdziałów pracy poświęcono eksperymentowi - a jakże! - socjologicznemu, polegającemu na zadaniu dwustu studentom następującego pytania: Która z postaci historycznych wyrządziła Polsce najwięcej szkód? Dla higieny umysłu spuszczam zasłonę milczenia nad wnioskowaniem zaproponowanym przez dziewczynę. Nie było tam nawet tradycyjnego grochu z kapustą, tylko jakieś zamienniki bohatersko "ratujące planetę". Uczelnianemu recenzentowi musiały jednak przypaść one do gustu, bo jak się parę miesięcy później dowiedziałem, pracę licencjacką wycenił na "5".
Mniejsza z nim, pora do brzegu. Odpytani studenci wymienili ponad siedemdziesiąt nazwisk. W czubie peletonu niespodzianek nie było: Adolf Hitler i Józef Stalin wygrali z wyraźną przewagą. Potem na metę wpadł Bolesław Bierut, a po nim caryca Katarzyna II. Kilkanaście głosów otrzymał generał Wojciech Jaruzelski, tyle samo starszy od niego szarżą marszałek Edward Śmigły-Rydz. Zupełnym maruderem okazał się Roman Dmowski, ale już sam fakt wrzucenia go do tej ekipy był wyjątkową nikczemnością. Jednakże to nie ta niebanalna lista obecności okazała się wartością dodaną mojego czytadła, lecz... nieobecność na niej jednego nazwiska. Pamiętam, że ta konstatacja wywołała u mnie krótkotrwały nerwowy szczękościsk. Owszem, Polskę podgryzało - i wciąż podgryza - wiele szczurów, tych rodzimych i tych obcych. Jest wśród nich jednak postać szczególnie odrażająca, która niecnie wykorzystała naszą gościnność i dobroduszność. To Jakub Frank.
Cztery dekady swojego życia spędziłem na "romansowaniu" z tą postacią. Zbierałem porozrzucane tu i tam strzępy informacji o niej, chodziłem jej śladami, mimo że pozostawiła je dawno temu. Rok 2026, a więc czas, w którym ukazuje się niniejsza książka, przynosi trzechsetną rocznicę urodzin Jakuba Franka. To wyjątkowa okazja, by odsłonić kulisy wpuszczenia przez niego do polskiego krwiobiegu hektolitrów trucizny. Każda nasza narodowa tragedia, kolejne rozbiory i osłabiające nas alogiczne powstania były bezpośrednimi konsekwencjami Frankowej idei, która rozpaliła i wciąż rozpala żydowskie głowy wizją Judeopolonii. Dlaczego Polacy w znakomitej większości nie mają o tym zielonego pojęcia? Co spowodowało, że dla dwóch setek studentów, reprezentatywnej próbki potencjalnej elity naszego żywiołu, ten temat w ogóle nie istnieje, jest poza jej świadomością?
Nie mam złudzeń co do siły rażenia tej książki. To pozycja niszowa, która w zdecydowanej większości trafi w znajome ręce moich ideowych Przyjaciół. To forma mojego podziękowania im za to, że są, że trwają. Jest to jednak przede wszystkim próba znalezienia odtrutki, antidotum na skutki chocholego tańca obezwładniającego zdrowy rozsądek i nieuchronnie pchającego nas ku przepaści. I jeszcze coś. W ostatnich latach w polskiej przestrzeni publicznej narasta narracja budująca zainteresowanie wokół Jakuba Franka jako jednostki - w pozytywnym sensie - wybitnej. Ugruntowującą to przeświadczenie książkę Olgi Tokarczuk wyceniono nawet na Nagrodę Nobla, stąd wniosek, że problem współczesnego frankizmu wciąż istnieje i ma charakter międzynarodowy.
Książka jest bezkompromisowym rozwinięciem wykładu wygłoszonego przeze mnie podczas Pierwszej Powojennej Konferencji Żydoznawczej. Temat został entuzjastycznie przyjęty przez uczestników tego ekskluzywnego wydarzenia, stąd wierzę, że ta publikacja zasłuży na taką samą reakcję czytelników.
Opinie
Jeśli dodałeś/-aś recenzję, a nie pojawiłą się na liście, być może oczekuje na moderację.